Dla Pamięci!


Kiedy Polska była w zaborze carskim

Dobrzy ludzie coś zrobić chcieli,

By pozostali o Ojczyźnie nie zapomnieli.

Ludwik Saar wraz z kolegami

Późnym popołudniem w maju 1911 roku się spotkali.

Długo rozmawiali, rozważali, w końcu postanowili:

"Straż Ogniową zakładamy!".

Zaborcy Rosjanie bardzo się bali

By patriotyzm się nie rodził,

Zrobili ograniczenia i zastrzeżenia.

Strażacy jednak się zorganizowali

I Towarzystwo Floriańskie zarejestrowali.

 

Sprzętu było niewiele:

Kilka hełmów wojskowych przerobiono,

Sikawka jednotłokowa, tasaki, bosaki, parę koni

I najlepsze w powiecie druha Kasprzaka topory.

Tak jak się jechało do ognia.

Przedtem sygnał sygnaturką dostali,

Na wóz się wdrapali,

Parę koni zaprzężono

I już ogień gaszono!

 

Potem było wyzwolenie w 1918 roku.

Rzeczpospolita odrodzono

I coś w Straży zmieniono.

Samochód kupiono

By szybciej gaszono.

 

W 1939 była wojna.

Niemcy i Rosjanie na nasze ziemie wkroczyli

I wszystko, co polskie niszczyli.

Z narażeniem życia sztandar chowano,

Druh Amster to zrobił.

Gestapo go aresztowało,

Obozami straszono

On nie wydał - sztandar obroniono.

 

Po wojnie OSP w Błędowie dalej działa,

Lecz robiła, co komuna kazała.

 

Dzisiaj 100 lat obchodzimy,

Ochotnicy! Pięknie to uczcimy.

Bo nam przypadło to uczczenie

W druhów wspomnienie,

Którzy tworzyli, działali,

A dzisiaj pełnią w niebie wieczne czuwanie.

Najpierw pójdziemy na cmentarz - lampki zapalimy,

Potem do kościoła - tam się pomodlimy.

Zbiórka będzie, medale poprzypinamy,

Tablicę pamiątkową wnuczka Saara odsłoni.

Druhu Saarze, tradycje trzymamy!

Druh Malicki co roku podczas Rezurekcji

Z moździerze wali,

Wartę przy grobie trzymamy.

Jajko wielkanocne wspólnie jemy,

Wspomnieniami się dzielimy,

Zdrowia i mniej akcji sobie życzymy.

Nasz prezes Firma jest bardzo kochany.

Oj, przepraszam on się nazywa Mirosław Krajewski,

"Firma" to przezwisko.

Jest on bardzo zaangażowany,

Tak, że co roku mundur mu zmieniamy.

Dzisiaj 100 lat mija, zaprasza nas do Strażnicy,

Wszyscy idziemy, my - strażacy ochotnicy.

Idą goście zaproszeni,

Bardzo dużo jest tych oficjeli.

Sztajmesa pędzonego w sadzie na Dąbrówce

Prezes nam przyniesie.

Kazio kiełbasy doniesie,

Druh Jacek nam poleje,

Naczelnik Jerzy butelki podmieni

I zawoła przez stoły:

"Nie martw się Prezesie,

Wszyscy będą ugoszczeni i weseli!".

Walduś - Skarbnik po głowie się drapie:

"Ola Boga, ola Boga, co to będzie, co to będzie!

W kasie nic nie będzie!".

 

Ja chciałbym wznieść toast

Za tych, co w niej służyli,

Za tych, którzy dzisiaj stoją na straży.

Wzniesmy kielichy i puchary

Za strażacki, ochotniczy, błędowski ruch cały.

I walnijmy nimi o podłogę, jak dawniej bywało,

By po wieki istniało,

Jak w 1911 rozku zaplanowano!

 

Druh

Włodzimierz Franciszek Malczewski

2011 rok